Wystarczy kliknąć na zdjęcie… ![]()
Po raz kolejny zachwycam się Where Breating Starts Torda Gustavsena. Nie potrafię słuchać tego utworu nie odbierając go jako tańca. Tańca przepełnionego smutkiem, lecz niezwykle zmysłowego. Jakże chciałbym zapomnieć się kiedyś w takim tańcu, powoli przesuwać się w rytmie delikatnej perkusji, stąpać wśród ostrożnie wybieranych, subtelnych, ale jakże idealnych fortepianowych dzwięków. Nie mówiąc, nie oddychając tylko chłonąć muzykę i rytm, odbierać je całym ciałem, by potem złapać na chwilę poczucie rzeczywistości przy kontrabasie. Na chwilę milknie fortepian i wydawać by się mogło, że wszystkie światła zgasły, że ktoś wyłączył emocje.
Nie słucham tego kawałka przez wiele miesięcy, ale czasem wraca on do mnie właśnie tak, z nienacka. Wyłania się z ciszy, niezależnie od skojarzeń podpowiadanych przez dzwięki w oddali. Chociaż trudno się dziwić, że taka muzyka rodzi się z ciszy. Świat musi się zatrzymać, usnąć, żebyśmy usłyszeli swój własny oddech.
Bardzo lubię tą wersję “Careless Whisper”. Ten ciężki, leniwy rytm, zawodząca gitara i niesamowitcie seksowny głos Shauna Morgana powoduje, że wersja ta jest według mnie niezwykle zmysłowa – na ten sam, troche niespokojny sposób co “Sweet Dreams” Merlin Manson…
Usłyszałam ją dzisiaj wieczorem w samochodzie. Zatrzymałam się, zamknęłam oczy i odpłynęłam…
Mało znana piosenka Beatlesów w bardzo uroczym wykonaniu. Zooey Deschanel jest całkowitym przeciwnieństwem typowego produktu przemysłu rozrywkowego podszytego takim monstrami jak Disney. I dlatego słucha się jej z taką przyjemnością.
The oldest of five children, Tord was born in Oslo, October 5th 1970. He moved to the village Hurdal in Akershus, Norway in 1973, where his brothers and sisters were all born. He grew up in this rural area, while always having the city of Oslo as a cultural point of reference. Playing the piano since the age of 4, he started composing and improvising before learning to read music and perform classical pieces. He played in churches and local settings of different kinds, combining classical training with writing his own songs and performing gospel music and jazz-fusion. He played the piano with choirs, while attending school. At the age of 19, he moved back to Oslo to study at the University of Oslo. There, his interest in jazz really started to flourish. However, he studied sociology, psychology and the history of religions up to the level of a cand.mag. or Bachelor degree. He did his "siviltjeneste" (social work instead of joining the armed forces) at Kirkens Bymisjon (Church City Mission) in Oslo for a year and a half, where he also kept working as a pianist later on. He played with the jazz bands "GEST" and "BALSAM", which were both important in bringing him the experiences of creative jazz work. At this time he also met vocalist Kristin Asbjørnsen, whose artistic thoroughness and expressive powers have had a lasting and formative effect on Tord’s journey.
Tord applied for the jazz department at the Conservatory of Music in Trondheim, Norway and was accepted in 1993. While in Trondheim, he also formed several bands and played with a number of great musicians. He played with bass player Odd Magne Gridset, tuba player David Gald, saxophonist Eirik Hegdal, drummer Magnus Forsberg and several others, while also continuing his work with singer Kristin Asbjørnsen, both in a duo setting and with the quartets SirkelSaga and Aggravatin' Papa. Several of the Trondheim musicians are still his important friends and colleagues. They played at festivals, clubs and churches all over Southern Norway with a number of these constellations, and we also toured Sweden and Finland with "Jazzprosjekt '95".
Having finished three years of training in jazz piano, jazz history, improvisational techniques, composition and analysis in Trondheim, Tord moved back to Oslo. There, he pursued his career as a freelance musician, while also commencing his second wave of academic studies at the University of Oslo. Over a two-and-a-half years' time he obtained the cand.philol. degree in musicology (this degree resembles something in between a master and a Ph.D.), specializing in the psychology and phenomenology of improvisation, while also attending courses in general analysis, composition and philosophy of music.
Tord now lives in Oslo, at Sofienberg in the eastern part of the central city. He practices, rehearses, plays concerts, goes on tours, and continues his research. He also taught jazz piano part time at the University of Oslo, Department of Musicology for a few years. In January 1999 he released his first official CD “aire & angels” with singer Siri Gjære. During 2000 another two CD's involving him were released ("Port of Call" with Silije Nergaard and "First Meeting" with the Nymark Collective). Three more releases came in 2001 (with Carl Petter Opsahl, with Funky Butt, and a second one with Silje Nergaard, "At First Light"). In 2002 came the release of Nymark Collective's second album "Contemporary Tradition" and also a second aire & angels album simply called "aire & angels II". These projects and recordings are all very important in making up his musical path so far.
In 2003, he released his first solo album with his trio, "Changing Places". There was a great deal of enthusiasm all around the world among listeners and critics alike. The trio has toured extensively after the release, playing in Norway, Denmark, Germany, Switzerland, Austria, Italy, France, UK, Ireland, USA, Canada, Japan and Australia. 2005 saw a second trio album, entitled "The Ground", and in 2007 they released "Being There", completing a trilogy of trio albums on ECM. Tord also keeps playing with other musicians alongside the trio; although not as frequently as before. He says that interactive work is still just as important as solo featuring. Among his most important co-workers at this stage are Tore Brunborg, Kåre Nymark jr., Mats Eilertsen, Kenneth Ekornes, Jarle Vespestad, Harald Johnsen, Carl Petter Opsahl, Ulrich Drechsler, and Siri Gjære.
Witaj, Polsko! Ileż lat marzyłem o tym spotkaniu...
I nieba niejasne światło, i kościołów starych świece
budzą pamięć dawnej krwi i wypływają twarze,
ręce, gesty, płaszcze, koronki maniszek...
Wiśniowiecki książę, siada w tatarskim siodle
i, wąsy pogładziwszy, w młode czoło całuje Mniszka.
Na przedzie pochód, i kłótnie, i niezgody - zapomniane,
panieńskich łez rycerze nie powstrzymają...
I leżą na śnieżnym polu po bitwie
pomieszani w nieładzie Tatarzy, chłopi i….. Panowie.
Witaj Polsko. Ileż lat
były mi natchnieniem
I Mickiewicza sonet, i melodie Chopena.
Pamiętasz tamten pieniący się Aj (francuskie wino) , kolory łódzkich zachodów słońca,
co je nalał w cygański kielich Aleksandr ręką wąską?
I słowa jedne i te same powtarzali brat za bratem,
Aleksander powiedział po polsku, a Adam powiedział po rosyjsku...
(Sam nie wiem, czyj jestem czy lubelski ja, czy kurski...
Niewolnik cara czy rycerz Rzeczypospolitej?) -
pisze między wierszami i łzami do Iwana śmiały Kurbski.
Czy tymi płaczami oblane są wszystkie polskie ziemie?
Witaj, Polsko! Ileż lat
Idziemy nawzajem do siebie
ileż krwi i zwycięstw powtarza się po kolei!
Fernandzie Sorze, gitarę zostawiliśmy w Madrycie,
i w Paryżu, i w Smoleńsku muzyka przeszkadzała...
Wy pochód do Rosji pośpiesznie powtórzcie
Nawet Stendal przyszedł do Moskwy przez Warszawę
Do ziemi i gorzkiej, i przepięknej cicho przypadam
i całuję krew chłopców i krakowskich, i wiackich ,
i błagam los być może, pozwoli -
nie kopać ziemi, nie chować w niej serc żołnierskich.
Witaj, Polsko! Ileż lat marzyłem o tym spotkaniu...
I nieba niejasne światło, i kościołów starych świece.
Set 1
Why Go, Last Exit, Corduroy, Severed Hand, The Fixer, Elderly Woman Behind The Counter In A Small Town, You Are
Amongst The Waves, Even Flow, Pilate, Unthought Known/Daughter/Another Brick In The Wall
Johnny Guitar (+Johnny - “Old guys rule”), Rats, Out of My Mind, I Got Id, Glorified G, Black, Insignificance, Life Wasted
Encore 1
Just Breathe, The End w/strings, Low Light, Speed of Sound, Jeremy, Inside Job, Bugs, Spin The Black Circle, Porch
Encore 2
Whip It (in costume as Devo), Got Some, Crown Of Thorns (i tutaj), Satan's Bed, Sweet Lew (sung by Jeff Ament)
Do The Evolution, Better Man, Save it for Later, Smile, Alive (i tutaj)
Rockin' In The Free World, Yellow Ledbetter into Star Spangled Banner (solo by Mike McCready)
Set 1
Gonna See My Friend, The Fixer, In My Tree, Given To Fly, Tremor Christ, Untitled & MFC, Hold On, Unthought Known, In Hiding, Deep, Habit, Cropduster, Off He Goes, Force of Nature, Present Tense, Got Some, Do The Evolution
Encore 1
Just Breathe, Parting Ways, Jeremy, Breath, Light Years, Rearviewmirror
Encore 2
Whipping, Crazy Mary, Footsteps, Once
Z racji układu stadionu, cześć widowni przez większość koncertu oglądała plecy członków zespołu. To właśnie dla nich Pearl Jam odwrócił się od większośći i wykonał “Last Kiss”.
Trochę wcześniej Eddie zrobił coś niezwykłego. Na początku nie załapałam znaczenia tego gestu. Swoją gitarę podniósł ponad głowę i przez to, strumień światła padający na niego odbił się i załamał (tak jak lustro). Potem tym światłem z gitary Eddie oświetlał wszystkich po koleji: nie tylko sektor środkowy, ale też najwyższe balkony stadionu, pokazując tym samym, że chociaż daleko i wysoko, ci ludzie są dla niego ważni. I chociaż nie jest możliwe uściskanie każdego z osobna, ten gest był takim niejako uściskiem skierowanym do wszystkich fanów, nie tylko tych stojacych najblizej.
Przeżycia z takiego koncertu są niezapomniane, i nie ważne, czy trwa on 2 godziny, czy 5, zawsze będzie niedosyt, że za mało, za krótko i bez kilku ulubionych kawałków. Pod koniec zrobiło sie naprawde fajnie, ale widać było, że członkowie zespołu są wykończeni. Po dwóch bisach Eddie po prostu poprosił: “Proszę, dajcie nam już iść”…. Na osłodę Radio 104.5, które cały czas patronuje koncetom zafundowało niezaspokojonym fanom godzine Pearl Jam non stop. Musze przyznać, że bardzo jestem im za to wdzięczna, chociażby dlatego, że wyjazd z parkingu zabrał nam mniej wiecej tyle samo czasu. Ale nie to jest najważniejsze. Najbardziej dotkliwy jest smutek ze spełnionego marzenia i z tego, że byłam tak blisko Pearl Jam, a jednocześnie tak daleko.
Wiem, że na luksus życia muzyką mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. Ale jakie to życie! - intensywne i pełne boskiego światła, o którym mówił Eddie. Życie, które pozwala czuć się jak w domu w wielu miejscach, jak np. w Filadelffi, gdzie Pearl Jam ma 4 stadiony wypełnione po brzegi przyjaciółmi. Ale przede wszystkim jest to życie spełnione – gdybym mogła żyć muzyką, pewnie bym przetała jeść…

Na biletach było jasno napisane" Zakaz filmowania". Na szczęście wielu omineło jakoś ten zakaz i dzieki temu moje wspomnienia odżywają w filmikach poniżej.(God bless YouTube!!!)
Pearl Jam – Night 2 Recap
Set 1
* Animal
* All Night
* World Wide Suicide
* Elderly Woman Behind The Counter In A Small Town (feat. Pani z kurzym kuprem)
* I Am Mine
* Johnny Guitar
* Nothing As it Seems
* Gone
* Evacuation
* Even Flow
* Come Back
* No Way
* 1/2 Full
* Down (featuring Mike Ness and Johnny Two Bags)
* Wishlist
* Grievance
* Given To Fly
* The Fixer
* Save You
Encore 1
* Just Breathe (featuring a string quartet)
* Lukin (featuring a string quartet)
* Speed of Sound
* Push Me, Pull Me
* Garden
* Blood
Encore 2
* Last Kiss
* Wasted Reprise
* Better Man(Save it for Later) i tutaj
* The Real Me
* Porch
* Yellow Ledbetter(Little Wing)
PLUS: Ball & Chain (Social Distortion with Eddie Vedder & Mike McCready)


